Konin, którego nie ma

Konin, którego nie ma – Na szczupaka

Jedną z niecierpliwie wyczekiwanych rozrywek była jazda na sankach. Sztuką bardziej ryzykowną ( wtedy ulic nie posypywano solą) było uczepienie się przy pomocy sznurka lub „podprowadzonego” z kuchni haczyka , do dorożki lub wozu. Ryzykowną, bo oberwać było można batem od woźnicy lub , zbyt solidnie przyczepione sanki jechały z wozem gdzieś w świat.

Konin, którego nie ma – Jeszcze dni pare…

Skończyła się złota jesień. Jeszcze trochę, jeszcze dni pare i już będzie można wyciągać sanki i łyżwy. Kiedyś przy każdej prawie szkole było lodowisko. No i trzeba było przynajmniej kółko zrobić wokół ładnej koleżanki

Konin, którego nie ma – Coś dla koneserów

Dziś zdjęcia, którymi poratowali nas Czytelnicy. Zdjęcia ( zobacz też poniżej ) to właściwie cały fotoreportaż.

Konin, którego nie ma – Dworek Urbanowskiej

Dworek konińskiej pisarki Zofii Urbanowskiej. Jeszcze w latach osiemdziesiątych wyglądał inaczej niż obecnie i bardziej przypominał widoczny na zdjęciu oryginał. Jak wspominała sama pisarka, : „ z ogrodem, gankiem, facjatą od strony Warty, wyglądał całkiem po pańsku”.

Konin, którego nie ma – Kramowa

Pamiętacie piosenkę z najdłuższego polskiego serialu „ Matysiakowie” ? „Piwna, bo piwo, Krzywa, bo krzywo.. Dobra, widać dobrego Więcej tutaj niż zła…”

Konin, którego nie ma – Koło Tomickiego

Dawno nie było zagadek, ale ponieważ na nasze łamy wrócił Pan Jan Sochacki i my wracamy do zabawy.

Konin, którego nie ma – Kino Górnik

Nie zawsze nowe jest lepsze od starego. Kino Górnik powstało z przebudowania Kina Polonia. Troszkę podobna sytuacja, jak ze starym dworcem. Stare kino miało swój styl, kolumienki, faliste linie. Nowe zbudowano, skąd to znamy, jak kolejne pudełko. No ale, żeby być sprawiedliwym, to nowe otrzymało ekran panoramiczny i tak czy owak wielu z nas przeżyło w nim wiele chwil zachwytu i filmowych wzruszeń. Zdjęcie "starego" kina poniżej.

Konin, którego nie ma – Koń na rogatce

Historię, ciekawą zresztą, tego konia już kiedyś opisywaliśmy. Wystarczy spojrzeć do archiwum „ Konina, którego nie ma”

Konin, którego nie ma – Ławeczka

Jeszcze trochę, jeszcze parę tygodni i … szkoda gadać. Jedno co mi przychodzi do głowy to piosenka Mart Mirskiej ( była taka piosenkarka):

NajnowszeNEWS