–Przez całe życie mama modliła się w klasztorze u franciszkanów. To właśnie w tym kościele odbywały się wszystkie nasze ważne rodzinne uroczystości. I na ostatnią drogę zamknięto przed nią drzwi – opowiadają bliscy. Z relacji rodziny wynika, że ksiądz Józef Ślusarz, proboszcz parafii, nie pozwolił im na pogrzeb. – To nie było tak. Po prostu w tym dniu mieliśmy już cztery wesela i jeden pogrzeb. Godzina, którą zaproponowali, była nie do przyjęcia. Nie zdążylibyśmy czasowo – odpowiada kapłan.Nie mieli czasu na jeszcze jeden pogrzeb
– W czwartek byliśmy u księdza. Co prawda nie było proboszcza. Rozmawialiśmy z innym kapłanem. Mówiliśmy, że zmarła teściowa i chcielibyśmy ją pochować w sobotę. Odpowiedział nam, że będzie ciężko, ale się uda. Zajęliśmy się więc wszystkimi przygotowaniami. Załatwialiśmy inne formalności, a było tego sporo. Poinformowaliśmy także rodzinę. Wstępnie nawet podaliśmy godzinę –opowiadają bliscy zmarłej. Jakież było ich zdziwienie, gdy w piątek, w zakrystii u franciszkanów okazało się, że… pogrzeb w sobotę nie będzie możliwy. Dlaczego? – Bo nie dadzą już rady – taką odpowiedź usłyszała rodzina. – Rozmawialiśmy z proboszczem, księdzem Józefem Ślusarzem. Poinformował nas, że w tym dniu ma już jeden pogrzeb, a potem ślub. I że dla nas nie ma już wolnego terminu. Gdy drążyliśmy temat i pytaliśmy dalej, usłyszeliśmy, że on przecież też musi kiedyś odpocząć.
Więcej w Przeglądzie Konińskim
– W czwartek byliśmy u księdza. Co prawda nie było proboszcza. Rozmawialiśmy z innym kapłanem. Mówiliśmy, że zmarła teściowa i chcielibyśmy ją pochować w sobotę. Odpowiedział nam, że będzie ciężko, ale się uda. Zajęliśmy się więc wszystkimi przygotowaniami. Załatwialiśmy inne formalności, a było tego sporo. Poinformowaliśmy także rodzinę. Wstępnie nawet podaliśmy godzinę –opowiadają bliscy zmarłej. Jakież było ich zdziwienie, gdy w piątek, w zakrystii u franciszkanów okazało się, że… pogrzeb w sobotę nie będzie możliwy. Dlaczego? – Bo nie dadzą już rady – taką odpowiedź usłyszała rodzina. – Rozmawialiśmy z proboszczem, księdzem Józefem Ślusarzem. Poinformował nas, że w tym dniu ma już jeden pogrzeb, a potem ślub. I że dla nas nie ma już wolnego terminu. Gdy drążyliśmy temat i pytaliśmy dalej, usłyszeliśmy, że on przecież też musi kiedyś odpocząć.
Więcej w Przeglądzie Konińskim



